Transport


II linia warszawskiego metra nie obniża emisji

2021-01-21
galeria
W 2020 roku, bez fajerwerków ze względu na COVID-19, otwarto kolejne 3 stacje II linii metra. Niestety mimo, iż to bardzo sprawny środek transportu publicznego, jego budowa w Warszawie póki co nie przynosi ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju przygotowała pod koniec 2015 roku opracowanie mające na celu ocenę ile gazów cieplarnianych zostanie wyemitowanych w wyniku budowy oraz eksploatacji nowych stacji II linii warszawskiego metra na Targówku oraz Woli. Był to suplement do wniosku o dofinansowanie inwestycji z funduszy unijnych – jedno z pierwszych tego typu opracowań, które dziś nazywa się „climate check”. Jak je sporządzać radzi m.in. Ministerstwo Środowiska w wytycznych „Poradnik przygotowania inwestycji z uwzględnieniem zmian klimatu, ich łagodzenia i przystosowania do tych zmian oraz odporności na klęski żywiołowe”.

Na podstawie danych pochodzących ze studium wykonalności rozbudowy II linii metra oszacowano potencjalne emisje. Niestety rozbudowa metra nie przyniosła ich obniżenia się, a jedynie wzrost. W opracowaniu podano prawdopodobną emisję dla roku 2019, która sumarycznie powinna wynieść 154 tys. ton CO2. To w skali wszystkich emisji transportu w mieście między 8 a 9%. Najwięcej nowych emisji pochodzi ze zużycia prądu przez pociągi i stacje. Część tej emisji jest niwelowana przez prawdopodobny spadek użytkowania samochodów przez nowych pasażerów metra, ale to zaledwie 11 tys. ton CO2 dla 2019 roku.

W sumie oszacowano, że dodatkowe staje metra wyemitują od 2019 do 2045 roku 4,5 mln ton CO2. Taka emisja zostanie zrealizowana przy założeniu, że prąd dostępny w Warszawie w 2045 roku będzie wciąż bogaty w węgiel na poziomie ponad 50%. Jego wskaźnik emisyjny będzie wynosił 579 kgCO2/MWh energii elektrycznej. To co prawda o 30% mniej, niż emitował polski prąd jeszcze w 2015 roku, ale wciąż za dużo, aby osiągnąć neutralność klimatyczną. O wiele za dużo. Emisja taka zostanie także osiągnięta przy założeniu, że ruch drogowy nie zmieni się, a flota pojazdów będzie taka jak dziś, co, mamy nadzieję, jednak ulegnie znacznej poprawie.

Mimo zatem faktu, że mamy do czynienia z inwestycją w „ekologiczny środek transportu” szacowane emisje z realizacji nowego połączenia są i to duże. Co prawda, jeśli przeliczymy je na jednego użytkownika, na pewno będą one znacznie niższe, niż emisje dla Mostu Południowego, więc nie ma mowy o tym, że lepiej dla klimatu jest jeździć samochodem. Ten wzrost emisji CO2 z metra pokazuje jednak, jak bardzo dzisiejsza gospodarka Polski jest przesiąknięta węglem i cokolwiek by się nie działo, musi wąchać jego produkty spalania. Aby transport elektryczny, także publiczny był w pełni ekologiczny, musimy wycofać węgiel z produkcji energii. Inaczej będziemy musieli chodzić na piechotę.

Źródłem zdjęcia ilustrującego artykuł jest serwis zdjęciowy spólki Metro Warszawskie Sp z o.o.