PARYŻ COP21


Chiny uchylają się od odpowiedzialności za zmiany klimatu

2015-07-08
galeria
Entuzjazm, jaki wywołała chińska deklaracja dotycząca planów redukcji CO 2 znika, kiedy wczytamy się w jej treść. Dokument jest nieprecyzyjny i mało ambitny, bije z niego niechęć do krajów rozwiniętych i brak poczucia odpowiedzialności za stan środowiska – komentuje francuski analityk. 

30 czerwca Chiny ogłosiły oficjalną deklarację w ramach negocjacji klimatycznych. Wysłany do sekretariatu ONZ ds. Zmian Klimatu (UNFCCC) dokument wzbogaca o elementy polityczne zobowiązanie, które Państwo Środka podjęło się już w listopadzie 2014 roku przy okazji porozumienia chińsko-amerykańskiego. Potwierdzono, że Chiny chcą osiągnąć szczyt emisji CO2 około roku 2030 oraz dołożą wszelkich starań, by stało się to wcześniej.

Jak Chińczycy widzą sprawiedliwy podział zobowiązań?

Chiny stoją na stanowisku, że  w przeciwieństwie do krajów rozwiniętych  nie są odpowiedzialne za akumulację gazów cieplarnianych w atmosferze. Są jednak gotowe do działania celem zapewnienia sobie pomyślnego i zrównoważonego rozwoju oraz dla dobra ludzkości. Z dokumentu bije niechęć wobec zacierania się granicy między krajami uprzemysłowionymi (które z powodu historycznej odpowiedzialności za stan środowiska powinny działać teraz szybko i skutecznie) a krajami rozwijającymi się, które cierpią z powodu konsekwencji nieodpowiedzialnych działań innych. Z powodu ograniczonej odpowiedzialności historycznej, kraje te nie muszą podejmować działań tak szybko, jak kraje bogate.
W tym samym dniu także Serbia, Islandia i Korea Południowa przedstawiły UNFCCC swoje zobowiązania. Do tej pory zrobiły to 44 państwa lub grupy państw, odpowiedzialne w sumie za 59,22% światowych emisji. Deklaracje INDC (Intended Nationally Determined Contribution) będą podstawą negocjacji klimatycznych na rozstrzygającej konferencji COP21 pod koniec roku w Paryżu.

Chiny: sprawca czy ofiara zmian klimatu?

Chińska INDC nie pozostawia cienia wątpliwości: Państwo Środka cierpi za grzechy popełnione przez bogate kraje, na których spoczywa cała historyczna odpowiedzialność za obecny stan środowiska. W dokumencie czytamy więc, że zmiany klimatu spowodowane są „intensywną konsumpcją energii z paliw kopalnych w krajach rozwiniętych.” Chiny widzą siebie jako kraj rozwijający się, jeden z najbardziej dotkniętych negatywnymi skutkami zmian klimatycznych.

Chińskie władze precyzują, że owszem, industrializacja kraju postępuje szybko, jednak nie są jest on pasywny w walce ze zmianą klimatu. „Oszczędność surowców i ochrona środowiska stały się kluczową osią polityki państwowej” – czytamy w dokumencie. Proponowane obniżenie emisji nie wynika z odpowiedzialności, tylko z narodowej polityki rozwoju, której celem jest zapewnienie „bezpieczeństwa ekonomicznego, energetycznego, ekologicznego i żywnościowego”. Deklaracja jest odbiciem wysiłków, jakie podejmują Chiny w dążeniu do „światowego przywództwa, którego celem jest zapewnienie ludzkości wspólnej przyszłości oraz wyrównanie szans rozwoju wszystkich ludzi.

Pekin ostrzega także, że „wyniki negocjacji powinny być zgodne z zasadą sprawiedliwości i wspólnej odpowiedzialności, ale zróżnicowane. Podział ról jest dla Chińczyków bardzo jasny: kraje rozwinięte mają obowiązek w ambitny sposób zredukować emisje we wszystkich sektorach swoich gospodarek do roku 2030, natomiast kraje rozwijające się powinny wprowadzić w życie różne sposoby na ograniczenie emisji. Podkreśla się też, że wysiłki wschodzących gospodarek uwarunkowane są finansowym i technologicznym wsparciem krajów uprzemysłowionych.

Nie należy zapominać, że przy 10,75 miliardach ton CO2, które Chiny emitowały w 2010 roku (czyli 23,84% globalnych emisji, wg danych Banku Światowego), Chiny są największym „producentem” emisji CO2. Plasujące się na drugim miejscu Stany Zjednoczone emitują 6,6 miliardów ton rocznie, co stanowi 14,69% światowej emisji.

Nieprecyzyjne zobowiązanie

Zgodnie z założeniami porozumienia zawartego z USA w listopadzie 2014, władze chińskie zaproponowały redukcję emisji CO2 dopiero od 2030 roku lub wcześniej, jeśli będzie to możliwe. Ich ambicją jest także osiągnięcie „około 20-procentowego” udziału niekopalnych źródeł energii w krajowym miksie energetycznym. Chiny zadeklarowały też chęć zredukowania intensywności emisji gazów cieplarnianych na jednostkę PKB o 60-65% między 2005 a 2030 rokiem.

Ponadto, Chińczycy chcą zwiększyć swoje zasoby leśne: o około 4,5 miliarda metrów sześciennych w latach 2005-2030.

Dokument jest jedynie listą pobożnych życzeń. Cel osiągnięcia szczytu emisji w roku 2030 nie jest poparty żadnymi wyliczeniami, nie da się więc ocenić, czy jest to zobowiązanie ambitne – czy wręcz przeciwnie, niewymagające żadnych wysiłków. Nie znamy też wartości bezwzględnej redukcji emisji (tak jak w przypadku UE czy USA).

Entuzjazm, jaki wywołała chińska deklaracja, maleje podczas jej szczegółowej lektury. Warto też zastanowić się, jaka motywacja stoi za tak nieprecyzyjnym i politycznym tekstem.

Opracowanie, wytłuszczenia, tytuł i śródtytuły: Marta Śmigrowska. Źródło: Philippe Collet, Actu Environment, za: Teraz Środowisko (tłum. M. Wojtkiewicz)