Inicjatywy lokalne


Czy warto inwestować w OZE? [WYWIAD]

2017-01-31
galeria
Dzięki skrupulatnie prowadzonym notatkom pan Adam Krupski z Kleszczowa potrafi dokładnie określić jakie korzyści przynosi mu korzystanie z odnawialnych źródeł energii. W wywiadzie dla ChronmyKlimat.pl, nasz rozmówca opowiada o swoich doświadczeniach.

ChronmyKlimat.pl: Dlaczego zdecydował się Pan na korzystanie z odnawialnych źródeł energii?

Adam Krupski: Pracowałem w energetyce konwencjonalnej 20 lat i często uczestniczyłem w dyskusjach o nowych źródłach energii. W chwili zakupu domu jednorodzinnego sprawa OZE nabrała realnego wymiaru, dlatego więcej na ten temat  czytałem i szukałem możliwości wykorzystania energii wiatru czy słońca w gospodarstwie domowym. W latach 2006-2010 koszty inwestycji w OZE przyprawiały o przysłowiowy ból głowy, ale w chwili gdy radni Gminy podjęli decyzję o dofinansowaniu indywidualnych instalacji solarnych, w zasadzie byłem przekonany, że kolejnym etapem będzie pomoc mieszkańcom w montażu odnawialnych źródeł energii i nie myliłem się. Jak się później okazało, należałem do grona promotorów instalacji fotowoltaicznych w naszej gminie.

Dla mnie w zasadzie nie istniał dylemat czy korzystać, czy nie z odnawialnych źródeł energii – liczyło się raczej pytanie kiedy i za ile...

Czy przed podjęciem decyzji o inwestycji w OZE dokonał Pan termomodernizacji domu? Jaki miało to wpływ na późniejsze decyzje dotyczące parametrów instalacji?

Tak, decyzja o termomodernizacji budynku powstała w pierwszych miesiącach po zakupie domu; pomimo podwójnych ścian z 5 cm izolacją pomiędzy nimi i dodatkowymi 5 cm styropianu pod sidingiem, trudno było osiągnąć w pomieszczeniach temperaturę powyżej 19oC. W takich warunkach poszukiwaliśmy rozwiązań, które mogłyby sprostać naszym oczekiwaniom. Wykorzystaliśmy doświadczenie i wiedzę w zakresie budownictwa mieszkalnego kuzyna, który zawodowo zajmował się tą problematyką – zresztą do dzisiaj projektuje domy. Audytu energetycznego nie wykonaliśmy, ale dane zebrane podczas prawie dwuletniego użytkowania budynku miały ogromny wpływ na podejmowane później decyzje dotyczące modernizacji termicznej budynku.

Jakie rozwiązania Pan wybrał? Czym kierował się Pan dokonując tego wyboru?

Muszę zaznaczyć, że pierwszą rzeczą jaką wykonaliśmy jeszcze przed przeprowadzką była wymiana stolarki okiennej. Następnym etapem były: wymiana starego pieca gazowego c.o. na kondensacyjny oraz docieplenie wełną mineralną stropów (20 cm). Dzięki temu spadło zużycie gazu i jednocześnie uzyskiwaliśmy wyższe temperatury w pomieszczeniach. Jako ciekawostkę podam, że na utrzymanie płomyka w tradycyjnym piecu gazowym potrzebne są przynajmniej 2 m3 gazu na dobę. Po rocznej obserwacji zużycia gazu przy utrzymaniu zadowalającego nas komfortu termicznego w domu podjęliśmy decyzję o termomodernizacji budynku. Z wyliczeń wynikało, że wystarczy nawet 10 cm  izolacja zewnętrzna. Podczas prac na ścianach został położony styropian o podwyższonych parametrach a przy fundamentach – po uprzedniej hydroizolacji – styrodur. Tereny wokół domu są piaszczyste, ale okazało się, że przy większych ulewach mamy problemy z deszczówką, dlatego podczas prowadzenia prac modernizacyjnych wykonany został również drenaż budynku z instalacją deszczową, która zasila oczko wodne. Ostatnim etapem tych prac były wymiana i docieplenie poszycia dachowego czym zakończyliśmy w sumie prawie 6-letni okres małej przebudowy.

Gmina Kleszczów oferuje mieszkańcom dofinansowanie do instalacji OZE. Jaki miało to wpływ na inżynierię finansową Pana przedsięwzięcia?

Dofinansowanie oferowane przez Gminę przyspieszyło decyzję o montażu instalacji fotowoltaicznej, a przy zmianie sposobu ogrzewania budynku z gazowego na pompę ciepła miało decydujące znaczenie. Z moich zapisów i wyliczeń wynikało bowiem, że na zmianie formy ogrzewania budynku nie uzyskam istotnych korzyści, niemniej jednak względy ekologiczne i możliwości obniżenia kosztów całościowych zużycia energii były elementem decydującym o zaangażowaniu się w te projekty. Rachunek był prosty: rozliczenia z dostawcą energii elektrycznej promują jak największe zużycie wyprodukowanej energii elektrycznej na potrzeby własne, dlatego zmiana pieca gazowego na pompę ciepła pozwala na lepsze jej wykorzystanie. Jeśli chodzi o rekuperację czyli mechaniczną wentylację z odzyskiem ciepła, to nie miałem żadnych wątpliwości co do jej montażu (pomimo dużych, wymuszonych tym remontów) – jest to znaczne podwyższenie komfortu mieszkania i eliminacja wszelkich niedogodności związanych z brakiem skutecznej wentylacji, co przy wersji grawitacyjnej jest nieosiągalne. W tym przypadku dofinansowanie również miało decydujące znaczenie.

Czy bez tak hojnego dofinansowania zdecydowałby się Pan na inwestycję? Dlaczego?

Bez takiego dofinansowania miałbym kłopoty z zakupem i montażem wszystkich elementów, o których mówiłem, ale pewne jest to, że przynajmniej fotowoltaikę i pompę zamontowałbym w ramach dofinansowania z NFOŚiGW. Koszty własne byłyby przynajmniej dwa razy wyższe, co i tak daje nam zwrot nakładów w ciągu najwyżej 10-ciu lat. Taki wynik jest na granicy opłacalności, jednak komfort życia zmienia się w sposób, który uzasadnia poniesione koszty.

Ile zainwestował Pan w zastosowane rozwiązania? Czy inwestycja już się zwróciła?

19 000 zł – tyle wyniósł mnie udział własny w kosztach fotowoltaiki i pompy ciepła. Po dwóch latach użytkowania tych instalacji mogę powiedzieć, że zwrot wydatków poniesionych przy ich montażu powinien zwrócić się w już w 6-tym roku eksploatacji, czyli za 3-4 lata.

Od lat prowadzi Pan skrupulatne notatki dotyczące zużycia energii w gospodarstwie domowym. Co wynika z Pana obliczeń?

O ile na początku prowadzenia dokładnych notatek zużycia wody, energii elektrycznej i gazu moi najbliżsi traktowali to z przymrużeniem oka, to po kilku latach, a zwłaszcza po przeprowadzce do wolnostojącego domu, okazało się to bardzo przydatne. Wspominałem wcześniej o zmianie pieca gazowego, termomodernizacji i montażu OZE, na które to działania niebagatelny wpływ miały wnioski wynikające z codziennych zapisów. Pozwoliło nam to przede wszystkim zmienić nasze przyzwyczajenia na działania pozwalające oszczędzać media - chciałbym zaznaczyć, że nie wiązało się to z jakimiś niezwykłymi ograniczeniami lecz po prostu ze zmianą sposobu korzystania z nich. Dzięki temu mogliśmy zaoszczędzić na rachunkach za wodę, prąd i gaz ok. 1000 zł rocznie. Natomiast po zamontowaniu paneli fotowoltaicznych i pompy ciepła benefity sięgają kolejnych 3000-3500 zł/rok. Wszystkie te dane, które zostały tutaj podane są wynikiem analizy moich notatek i właśnie dzięki temu łatwiej mi było podejmować pewne decyzje oraz planować zmiany.

Jeśli mógłby Pan cofnąć czas, co zrobiłby Pan inaczej? Co może Pan doradzić osobom, które planują podobne inwestycje?

Gdybym miał taką możliwość, to przy zmianie poszycia dachowego wykonałbym instalację przewietrzania budynku – zaoszczędziłoby to dodatkowych prac remontowych i związanych z tym wydatków. Natomiast osobom planującym tego typu inwestycje radziłbym w pierwszej kolejności stworzenie planu zmian jakich chcą dokonać, następnie przygotowania merytorycznego i praktycznego. Tutaj bardzo ważnym czynnikami są: znajomość swojego budynku i zapotrzebowania na energię (świetnie sprawdzają się notatki, o których mowa była wcześniej), poznanie możliwości i sposobów wykonania konkretnych instalacji (tu wykorzystałbym doświadczenia innych użytkowników). Rozwiązania stosowane przy montażu OZE muszą być dopasowane do jego miejsca i istniejących już sposobów wykonania różnych projektów. W moim przypadku właśnie ten element był decydujący w wyborze pompy ciepła – nie było to urządzenie o najlepszych parametrach na rynku pomp, ale pasowało do miejsca montażu i zastosowanych wcześniej rozwiązań w systemie grzewczym.

Dziękujemy za rozmowę.

ChronmyKlimat.pl